10
2012
17!
Miałam ja kiedyś siedemnaste urodziny…
Może „kiedyś” to wygórowane określenie ale przecież nie o tym chciałam…
Albumik ze zdjęciami powstał już ze cztery lata temu… ale był straszny. Machnięte paroma kolorami farby w środku, podpisane niezmywalnym flamastrem… kiedy ostatnio znalazłam to straszydło – wybebeszyłam! Powyrywałam zdjęcia, zostawiłam tylko okładkę, którą i tak trochę zmieniłam…
Zmiana okładki polegała na doklejeniu naklejek SimpleStories – serca i napisu. Zaokrągliłam brzegi i dodałam sznurek do przewiązania albumu.
Co w środku? Papiery MME i SimpleStories, Dekoracyjna Taśma (już dostępna Na Strychu!:), bordowy brokat i wcześniej wspomniane naklejki.
Poza szeroko znanymi zaletami podobnych taśm – ta jest transparentna! Mogłam nią np. przykleić literki:
Powyżej jeden ze sposobów wyróżnienia daty z podobnych naklejek – po prostu resztę „zakropkowałam„.
Możecie wyobrazić sobie jak obrzydliwy był album wcześniej; większość w rudej farbie jak na zdjęciu po prawej:
Papier w kolorowe koła (bo chyba już nie grochy?;) został potraktowany ciemnoniebieskim tuszem pigmentowym – takimi też możemy cieniować – nakładając najpierw na gąbeczkę, dopiero później na papier… za to boki stron potuszowałam na czarno (by uzyskać bardzo wyraźny efekt – bezpośrednio z poduszki).
*
Cała tęcza mi się utworzyła…ale chyba nie wygląda tak źle?

Autor:



























Świetny jest!!! Okładka wyszła wprost fantastycznie!