Maj
10
2011

Holtzowa biżuteria

Chciałabym się dziś podzielić z wami moim pomysłem na wykorzystanie produktów Tima Holtza do szybkiego stworzenia oryginalnej, choć w wykonaniu zapewniam Was – banalnie prostej biżuterii. Będzie to naszyjnik, do zrobienia którego będą potrzebne :

Zawieszki: Tim Holtz idea-ology type charms i naklejki: Tim Holtz idea-ology Salvage stickers

Cienka żyłka:

Koraliki (najlepiej różnych rozmiarów):

Tusz Distress Ink np. w kolorze Walmut Stain:

Oraz ewentualnie kuleczki zaciskowe i szczypce zaciskowe.

Najpierw pokażę wam produkt finalny, abyście wiedziały o czym mówię, a potem krok po kroku zademonstruję, jak łatwo i szybko takie „coś” zrobić.

Pierwszym krokiem będzie wybór, które z  tekturowych naklejek Tima podobają nam się najbardziej i posłużą za centralną część naszyjnika. Dobrze jest, gdy obie mają zbliżony rozmiar i kształt, ponieważ docelowo i tak będziemy musieli je dociąć do takich samych rozmiarów. Ja wybrałam takie dwie naklejki:

Na jednej z nich umocowuję (korzystając z tego, że jak to naklejka – z tyłu jest lepka) żyłki.

Dokładnie – ucinam cztery dość długie kawałki (ok. 60 cm), u góry naklejki przyklejam po dwa razem, a u dołu każdy osobno w równych odległościach.

Mam nadzieję, że coś widzicie na tym zdjęciu :). Wiadomo, że te kawałki, które są na dole będą wystawać znacznie mniej niż te u góry.

Następnie sklejamy obie wybrane naklejki plecami do siebie. Dzięki temu, że obie tekturki mają klej, trzymają się bardzo dobrze i nie trzeba ich dodatkowo sklejać. Jeżeli chcecie dodatkowo wzmocnić ten kawałek naszyjnika, możecie pomiędzy holtzowe naklejki dołożyć kawałek tektury, jednak nawet bez tego element ten jest dość sztywny. Po sklejeniu docinamy ewentualnie wystające elementy i tuszujemy brzegi (aby postarzyć i aby przyciemnić docięte krawędzie). Powinno to wyglądać tak:

Teraz jest dobry moment, aby przygotować zawieszki typu charms. Te z kolekcji Tima Holtza są niesamowicie proste w obsłudze. W zestawie znajdują się bowiem samoprzylepne literki i również samoprzylepne akrylowe „kropelki”, które tworzą wypukłą, przeźroczystą powłokę naszych zawieszek.

Ponieważ dysponujemy czterema żyłkami nasz napis musi być czteroliterowy. Z najprostszych pomysłów może to być:  love, home, play, hope….itp. Ja wybrałam „LOVE’.

Dodatkowo, ponieważ naszyjnik jest dwustronny, na rewersach moich zawieszek przykleiłam inny napis (pozbawiony już akrylowych kropelek, ponieważ tych nie ma w zestawie w nadmiarze) i z niewykorzystanych wcześniej literek ułożyłam napis „KISS”. Pamiętajcie tylko, że po odwróceniu zawieszek napis trzeba zrobić jakby w lustrzanym odbiciu, czyli pod pierwszą literą awersu musi być ostatnia litera rewersu.

Teraz przystępujemy do nawlekania koralików i podwieszania zawieszek. Moim zdaniem fajnie wygląda, gdy są one na różnych wysokościach (dodatkową zaletą takiego rozwiązania jest brak konieczności dokładnego mierzenia lub liczenia koralików), ale jeśli wolicie mogą też wisieć równiutko.

Najprostszym sposobem zamontowania zawieszek na końcu żyłki jest użycie kuleczek zaciskowych. Są to maleńkie srebrne kuleczki, z dziurką na wylot, które po nawleczeniu na żyłkę po prostu zaciskamy szczypcami. Z pewnością znajdziecie je choćby na Allegro. Dla tych, którzy jak ja lubią kolorystyczną doskonałość polecam kuleczki oksydowane, bo będą bardziej pasować do holzowych charmsów.

Z górnej strony naszego naszyjnika każdy koralik nawlekamy na dwie złączone żyłki. Dzięki temu z czterech „łańcuszków” na dole robią nam się dwa u góry. Fajnie jest dołożyć co jakiś czas jakiś inny koralik, dodaje to smaczku naszemu dziełu 🙂

Ciekawą ozdoba naszego naszyjnika są dodatkowe naklejki umieszczone w górnej jego części. Ja zdecydowałam się na naklejki z cyferkami, które są na tyle duże, że fajnie wyglądają po złożeniu na pół. Ma to też tę zaletę, że łatwiej się je skleja.

Dzięki klejowi na naklejkach bardzo łatwo umieścić te elementy w odpowiednim miejscu, ponieważ żyłka przykleja się i nie ucieka.

Sklejamy mocno zgięte naklejki i tuszujemy brzegi. Gdybyśmy skleili coś nierówno, zawsze można dociąć wystające części.

Taki „koralik” umieszczamy co jakiś czas na naszym naszyjniku, może ich być więcej lub mniej – to już zależy tylko od Was.

Trzeba pamiętać, aby nie dawać ich zbyt wysoko, bo umieszczone przy samej szyi z pewnością będą przeszkadzać. Naszyjnik jest tak długi, że bez problemu przechodzi przez głowę, nie potrzebne jest więc żadne zapięcie. Końce żyłek albo łączymy kuleczką zaciskową, albo związujemy i zabezpieczamy klejem.

Produkt finalny prezentuje się dokładnie tak:

Mam nadzieję, że odrobinę Was zainspirowałam, a mój kursik jest czytelny i „przyswajalny”. Jeśli będziecie mieć jakiekolwiek pytania – śmiało, postaram się odpowiedzieć i wyjaśnić.

Pozdrawiam serdecznie ARTE BANALE.

Produkty dostępne w naszym sklepie, użyte do tego projektu:

Powiązane posty

O Autorze:

Wielbicielka niewielkich form i szybkiego efektu, każdy zbędny (i nie tylko zbędny) grosz inwestująca w scrapowe przydasie, a każdą wolną (i nie tylko wolną) chwilę spędzająca przy biurku.

komentarze 4 + Dodaj komentarz

  • OOOOO jeszcze zbieram szczękę z podłogi 🙂 wiedziałam, że miewasz świetne pomysły ale ten naszyjnik jest fenomenalny.

  • fajne opracowanie kursu , naszyjnik jest piękny!

  • haaaaa genialne!! i jakie proste!

  • Niesamowite, jaki banalny pomysł, a ile ma w sobie piękna i oryginalności. Retro biżuteria skradła moje serce.

Napisz komentarz

Menu

Design Team

Zapraszamy!

Banner – Kupuję Na-Strychu

Facebook

Sorry! No Instagram Shortcode Found.

Archiwum

Pomagamy Albertowi

Twój 1% ma znaczenie